ILU LUDZI DOTYKA DEPRESJA?

Bardzo żałuję, że momenty, w których ktoś sławny odbiera sobie życie, że nie są wykorzystywane do tego, aby poszerzać ludzi wiedzę i świadomość o depresji, czyli chorobie, przez którą z roku na rok coraz więcej ludzi odbiera sobie życie.

Depresja wciąż jest dość tajemniczą chorobą, ponieważ trudno ją zdiagnozować, ale też niełatwo leczyć. Wg WHO depresja dotyka ponad 350 mln ludzi na świecie, z tego w Polsce ok. 2 mln. W wielu środowiskach nikt do depresji się nie przyzna, bo jak wiemy, słabość nie jest domeną naszych czasów. Wiedzieliście, że w Polsce życie odbiera sobie średnio aż 16 osób dziennie? Ile z nich miało depresję? A ile zdiagnozowaną? I w końcu, dlaczego się o tym tak mało mówi?

Depresja jest skutkiem wielu czynników, m.in. tych o podłożu biologicznym. Jak wiecie, jest taki obszar w mózgu zwany hipokampem. Jest on odpowiedzialny za uczenie się, pamięć, nastrój i emocje. To część mózgu, w której przez całe życie pojawiają się nowe komórki. Np. po kilku tygodniach regularnych treningów, czy medytacji, w hipokampie pojawią się setki tysięcy nowych neuronów, co udowodniło już wiele badań naukowych. Plastyczność mózgu zależy też od zdrowej diety, bo chodzi przede wszystkim o dostarczanie kluczowych substancji. Przykładem są flawonoidy (zawarte np. w kakao, zielonej herbacie, w winie, owocach cytrusowych), które oprócz silnego działania antyoksydacyjnego, poprawiają też funkcje poznawcze. Niestety dziedzictwem ewolucji jest mózg wrażliwy na różnego rodzaju czynniki, które mogą zaburzać rozwój i integrację ważnych sieci neuronowych, co oznacza, że komórki w hipokampie mogą też ulegać destrukcji – głównie pod wpływem stresu, ponieważ wtedy neurony zanikają.

I jak to się ma do depresji? Jeśli sobie z tym stresem nie radzimy, przekształca się on w smutek i lęk, a te z kolei prowadzą do problemów z wykonywaniem codziennych czynności, niechęć do pracy, czy obojętność (objawy depresji).

Zakładam, że wszyscy wiemy, że świat ma się coraz gorzej i powinniśmy dokładać wszelkich starań, by to zmienić, zatrzymać. Bardzo bym chciała, by o depresji mówiło się częściej w każdym środowisku. By osoby znane potrafiły pokazywać swoje słabości, by znane matki, nie udawały, że są perfekcyjne, doprowadzając te nieznane do frustracji, i tak dalej. Byśmy wszyscy uwolnili się w końcu od nierealistycznych celów, czy założenia, że wszyscy inni mają się lepiej.  I nareszcie, byśmy sami w końcu byli prawdziwi i taki dawali przykład innym. Bo od kogo zaczynać, jak nie od siebie samego?