NIKT NIE CHCE WOJNY

mila collage

to jest, proszę pana, paniczny lęk przed pustą ścianą – powiedział niegdyś jeden z autorów modernizacji Dworca Centralnego do Filipa Springera. tę wypowiedź przytoczył Springer w swoim artykule w najnowszym wydaniu Magazynu Książki i od razu przyszedł mi na myśl spot, ostatnio tak gorąco komentowany przez wszystkich.

wszyscy jesteśmy wkurwieni – napisał kiedyś Eon (to moja słabość, że zdarza mi się bardzo często zerkać do jego twórczości…). staramy się niby od tego uciekać (wnioskuję po znajomych), bo zauważam, że zainteresowanie rzeczywistością jest na jakimś trzecim etapie rezygnacji (bierzemy pod uwagę stan rzeczywisty kraju Polska?). bo bunt oznacza wojnę. nikt nie chce wojny.

ktoś powiedział, że spot miałby szansę w krajach nordyckich. otóż nie miałby. z prostej przyczyny. w krajach nordyckich polityka rodzinna jest na najwyższym poziomie. przekłada się to na 1,5 roku macierzyńskiego/tacierzyńskiego (do podziału między partnerami; ciekawostka: aż 40% ojców korzysta). nie ma więc ryzyka rezygnacji z macierzyństwa dla wycieczki do Tokio, ani z lęku przed utratą pracy. jeśli nawet zawiedzie  partner, nie zawiedzie pracodawca. jeśli w najgorszym wypadku zawiedzie pracodawca, nie zawiedzie państwo. u nas zaś ryzyko jest jedno i nie jest to ani Tokio ani Paryż, ani tym bardziej dom z basenem.

kobieta po prostu wie, że może zostać z tym wszystkim sama. sama nie jest fajnym słowem, umówmy się. i o nic więcej w tej wojnie nie chodzi.

TO DLA CIEBIE POLICZEK

june3

początek świetny, a dalej nie wiem, bo jeszcze nie wymyśliłam. wiem natomiast, że najpierw słowami Eon-a*: kiedyś napiszę to, co myślę, tylko nie w tym okienku; i wszystko jebnie.

okej. a zatem jest tak, że każde, nawet chwilowe uczucie pustki to dla ciebie policzek. boisz się tych chwil, uciekasz, by na końcu zdać sobie sprawę, że pustką jest ta ucieczka właśnie. szanujesz nowe rzeczy, ale ich wcale nie planujesz. denerwują cię słowa: miło,  może, dystans, warszawa, wyjdźmy gdzieś, nie wiem, może wina, twoja wina, moja wina, zapalisz  - wszystkie razem chcesz spakować i wyrzucić za siebie. bo to wszystko w tym jednym zestawieniu jest jak jakiś durny i złudny system myślowy. i dlatego też nie postujesz, bo nie chcesz być statusem. próbujesz ustalić stopień błędu klinicznego planety ziemia, ale stajesz przed oknem wychodzącym na świat pt. rynek nowego myślenia i tak naprawdę wiesz, że powinnaś zacząć właściwie od siebie.

tak jak mówiłam: początek świetny. a wy sobie myślcie, co tam chcecie. w końcu możecie.

BO TO GRZECH

collage87

 

~ moja wersja wiersza „Canton” Andrzeja Kotańskiego.

 

człowiek nie powinien spędzać życia w pracy
bo to grzech.
Bóg dał nam wszystko inne
ścieżki rowerowe, architekturę włoską, wodospady
fjordy i lasy tropikalne
dał nam poziomki i nasiona do kupienia w Biedronce za 1,29
umysły bardzo subtelne
miłość
seks
i oralny
i wstyd
duszę naiwną i policzki zarumienione
teatr, Maxa Richtera i balladę G Monor, Op 23 Chopina
ściany, na które możemy wieszać dzieła i patrzeć na nie po przebudzeniu
galerie sztuki (niekoniecznie nowoczesnej)
piękne obojczyki u kobiet
męskie dłonie (ten ich dotyk ciepła…)
i bliskość
dał nam Prousta, panią Bovary, eseje Susan Sontag, Stendhala
kino tureckie i o niczym komedie produkcji hollywood
wymyślił też wino, malboro, pomidory malinowe i syrop z fiołków do prosecco
i najpiękniejsze letnie drzemki na świeżym powietrzu

dał to wszystko na pewno nie w tym celu
byś siedział przez 2/3 życia w pracy

jak ten chuj.

MISTYKA VERSUS EROTYKA

collage22

przeczytałam, że gwyneth paltrow wolałaby palić crack, niż wyjadać serek prosto z pudełka i palnąć sobie prosto w łeb niż kupować pomidory poza sezonem i myślę, że w sumie wszystko ze mną bardzo okej (z gwyneth już niekoniecznie). następnie przeczytałam wypowiedź algerskiego rysownika o słabych reakcjach opinii światowej na masakrę w kenii. że rozbijasz rzeźbę i cała planeta reaguje. zabijasz 142 studentów – nikogo to nie obchodzi. i wtedy już wiem, że co z tego, że ze mną.

zapytałeś mnie czy czytam „jak świadomość związana jest z ciałem” susan sontag. otóż przeczytałam ją już bardzo dawno temu. teraz leży przy moim łóżku, po to, bym codziennie mogła na nią spojrzeć i zadać sobie pytanie czy moja jest. bo czasem jest, a czasem sama nie wiem. bo czasem znajduję się pod presją własnego położenia i to wszystko narasta pod punkt kulminacyjny. a potem ulega jakiejś przemianie.

słucham maxa richtera, szczególne jak jadę metrem. ostatnio jechałam na odcinku pole mokotowskie i ratusz arsenał, obserwowałam wszystkich i zaczęłam semipłakać. oczywiście, że nie istnieje takie słowo, ale jak napisać, że nie płakałam całkowicie? delikatnie przecież płakać nie można (bo co to za nieprawdziwe i popieprzone wyrażenie). i pomyślałam, że ten akt doskonałego podporządkowania się światu i wynikającego z tego cierpienia możnaby nagrać i dać jako film zapętlający się/performance w CSW. posadzić jakąś ładną dziewczynę, pozwolić jej płakać ze spokojem i nagrywać na przemian ją i wagon wsiadających i wysiadających ludzi. ją w slow, ich na przyspieszonym. metafora życia lepsza od wałka na środku sali galerii sztuki z podpisem kontemplacja.

pod koniec tego filmu wyobrażam sobie do tak, że ona siedzi w wielkiej mydlanej bańce gdzieś na chodniku, patrzy w dal i czeka. marzy, by jej życie było prawdziwe, nie tylko ciekawe.

„usta me przyrzekały, lecz serce moje nie.” (Platon, Uczta)

IN SANE

collage56

obudziłam się o 5 nad ranem i pierwsze co mi przyszło do głowy, to cytat z Wielkiego Piękna Sorrentino:

„wszyscy jesteśmy na skraju rozpaczy. jedyne, co możemy zrobić, to spojrzeć sobie w oczy, dotrzymać sobie towarzystwa i trochę pożartować.”

później rozbawił mnie Putin z jego dzisiejszą wypowiedzią z konferencji: „ukraiński naród jest nam bardzo bliski. ja nie widzę różnicy między Ukraińcami a Rosjanami. uważam, że to jeden naród. jeśli ktoś ma inne zdanie, możemy podyskutować”. w kontekście wojny hybrydowej na terenie obwodu donieckiego i ługańskiego Ukrainy, czy konfliktu krymskiego, ma to sens. Putin to stan umysłu.

a teraz słucham tego:

1 2 3 4 27