BO TO GRZECH

collage87

 

~ moja wersja wiersza „Canton” Andrzeja Kotańskiego.

 

człowiek nie powinien spędzać życia w pracy
bo to grzech.
Bóg dał nam wszystko inne
ścieżki rowerowe, architekturę włoską, wodospady
fjordy i lasy tropikalne
dał nam poziomki i nasiona do kupienia w Biedronce za 1,29
umysły bardzo subtelne
miłość
seks
i oralny
i wstyd
duszę naiwną i policzki zarumienione
teatr, Maxa Richtera i balladę G Monor, Op 23 Chopina
ściany, na które możemy wieszać dzieła i patrzeć na nie po przebudzeniu
galerie sztuki (niekoniecznie nowoczesnej)
piękne obojczyki u kobiet
męskie dłonie (ten ich dotyk ciepła…)
i bliskość
dał nam Prousta, panią Bovary, eseje Susan Sontag, Stendhala
kino tureckie i o niczym komedie produkcji hollywood
wymyślił też wino, malboro, pomidory malinowe i syrop z fiołków do prosecco
i najpiękniejsze letnie drzemki na świeżym powietrzu

dał to wszystko na pewno nie w tym celu
byś siedział przez 2/3 życia w pracy

jak ten chuj.

MISTYKA VERSUS EROTYKA

collage22

przeczytałam, że gwyneth paltrow wolałaby palić crack, niż wyjadać serek prosto z pudełka i palnąć sobie prosto w łeb niż kupować pomidory poza sezonem i myślę, że w sumie wszystko ze mną bardzo okej (z gwyneth już niekoniecznie). następnie przeczytałam wypowiedź algerskiego rysownika o słabych reakcjach opinii światowej na masakrę w kenii. że rozbijasz rzeźbę i cała planeta reaguje. zabijasz 142 studentów – nikogo to nie obchodzi. i wtedy już wiem, że co z tego, że ze mną.

zapytałeś mnie czy czytam „jak świadomość związana jest z ciałem” susan sontag. otóż przeczytałam ją już bardzo dawno temu. teraz leży przy moim łóżku, po to, bym codziennie mogła na nią spojrzeć i zadać sobie pytanie czy moja jest. bo czasem jest, a czasem sama nie wiem. bo czasem znajduję się pod presją własnego położenia i to wszystko narasta pod punkt kulminacyjny. a potem ulega jakiejś przemianie.

słucham maxa richtera, szczególne jak jadę metrem. ostatnio jechałam na odcinku pole mokotowskie i ratusz arsenał, obserwowałam wszystkich i zaczęłam semipłakać. oczywiście, że nie istnieje takie słowo, ale jak napisać, że nie płakałam całkowicie? delikatnie przecież płakać nie można (bo co to za nieprawdziwe i popieprzone wyrażenie). i pomyślałam, że ten akt doskonałego podporządkowania się światu i wynikającego z tego cierpienia możnaby nagrać i dać jako film zapętlający się/performance w CSW. posadzić jakąś ładną dziewczynę, pozwolić jej płakać ze spokojem i nagrywać na przemian ją i wagon wsiadających i wysiadających ludzi. ją w slow, ich na przyspieszonym. metafora życia lepsza od wałka na środku sali galerii sztuki z podpisem kontemplacja.

pod koniec tego filmu wyobrażam sobie do tak, że ona siedzi w wielkiej mydlanej bańce gdzieś na chodniku, patrzy w dal i czeka. marzy, by jej życie było prawdziwe, nie tylko ciekawe.

„usta me przyrzekały, lecz serce moje nie.” (Platon, Uczta)

PINK POWDERPUFF DATURA

bulwary

 

po lewej: Bulwary Nadwiślańskie, idealne na jogging (na wysokości Cytadelii), testowane dziś po raz 1.

po prawej: blend, który jest zajebisty w smaku, choć prezentuje się jak błoto. standardowo eksperyment. składniki: kilka truskawek, pół banana, pół kiwi, jagody goji, kilka listków mięty, chude mleko, mała łyżka otrębów żytnich + zarodków pszennych + lnu złotego, dwie łyżki syropu klonowego oraz dwie łyżki miksu 6 bio składników (mieszanka Super Morning z diet-food.pl): maca, lacuma, jagody acai, spirulina, białko konopii, kakao.

niewidoczne: malboro slim szt. 1 i wszystko inne.

IN SANE

collage56

obudziłam się o 5 nad ranem i pierwsze co mi przyszło do głowy, to cytat z Wielkiego Piękna Sorrentino:

„wszyscy jesteśmy na skraju rozpaczy. jedyne, co możemy zrobić, to spojrzeć sobie w oczy, dotrzymać sobie towarzystwa i trochę pożartować.”

później rozbawił mnie Putin z jego dzisiejszą wypowiedzią z konferencji: „ukraiński naród jest nam bardzo bliski. ja nie widzę różnicy między Ukraińcami a Rosjanami. uważam, że to jeden naród. jeśli ktoś ma inne zdanie, możemy podyskutować”. w kontekście wojny hybrydowej na terenie obwodu donieckiego i ługańskiego Ukrainy, czy konfliktu krymskiego, ma to sens. Putin to stan umysłu.

a teraz słucham tego:

TOO COLD FOR THIS NONSENSE

collage78

 

chciałam napisać manifest w stylu tego dadaistycznego. coś w stylu, że idea sentymentalna jest maską. że wszędzie zbyt elastyczne wyrażenia, pozorne ukojenia, a generalnie, nazywając rzeczy po imieniu, z dupy. bo wszystko się rusza, biegnie, wraca i znika beustannie, by potem ponownie w ciebie uderzyć. ale słowa mi się nie podobają. sytuacje tym bardziej.

ponoć pompujemy w siebie coraz więcej hormonu stresu, adrenaliny, hormonu walki i ucieczki zarazem, pogrążając się w stanie zamglonego roztrzęsienia. ponoć wszędzie jest bitwa o mózg, i to nie tylko własny (o boże tak bardzo). ponoć ludzie lubią zażywać kodeinę (organiczny związek chemiczny z grupy alkaloidów fenantrenowych, wchodzący w skład opium). ponoć nikt z nas nie jest na tyle pojemny, by nosić w sobie to wszystko. ponoć miłość jest wolna (co to właściwie znaczy?). ponoć dopamina. ponoć chcemy tego wszyscy. ponoć potrzebujemy tego wszyscy. ponoć to takie idiotyczne słowo.

chciałam, ale tego nie zrobiłam.

gdzie jestem?

1 2 3 4 26