AAA SEKSOWNA. PRASA

collage

poranna prasa(ówka). oprócz takiego mini faktu,  że ludzie nauczyli się mądrych słów i teraz trudniej rozróżnić, kto z nich jest idiotą, to jeśli myślisz o małym drewnianym domku położonym gdzieś bardzo daleko z uprawą pomidorków cherry pod oknem, to jest to właśnie wtedy.

tytuły: neomarksistowska ideologia gender (to takie sympatyczne, że wszyscy myślą, że jak pododajemy przedrostki typu neo czy post pochodzenia greckiego, to ideologia od razu taka lepsza), słowo putina niezwłocznie stało się ciałem (do tego nawet nie potrafię udzielić komentarza :)), putin cierpi na autyzm (brakuje w połączeniu z amerykańscy naukowcy), pracowałem w kremlowskiej fabryce trolli, na południu indii dzieci zabijają starszych topiąc ich w mleku (nie mam pytań, serio), następnie czytam felieton anne applebaum pt. uwaga, trolle, i myślę sobie za co ona dostała tego Pulitzera, ale może przepowiada przeze mnie zazdrość, więc akceptuję i biorę kolejny łyk kawy, przechodzę następnie do sekcji lifestyle i oto dowiaduję się, że johny depp wziął ślub z jakąś amber heard, klikam w wikipedię, aktorka, okej, patrzę na wiek i myślę, nie taka młoda już… po kolejnym łyku dochodzi do mnie, że też mam 28 lat i w głębi serca przepraszam i amber i siebie, i nie wiem kogo pierwszego właściwie,  tłumaczę sobie, że to wina wszystkich tych, którzy pytają mnie o dowód, kiedy chcę kupić wino, albo tych wszystkich konsultantek z sephory, przez które muszę zawsze przejść przez przeprawę, kiedy w końcu pozwolą mi dojść do kasy z kremem anti-aging.

no i standardowo, nie wiem o czym jest powyższy tekst, ale czy wy wiecie o czym jest wasze życie?

LET’S SHARE A CIGARETTE AND TALK ABOUT WHAT’S HURTING US

col4

musisz mieć ego rozwinięte na tyle, by mogło unieść twoją wrażliwość, jak wyjedziesz gdzieś daleko to wydaje ci się, że odnajdziesz siebie, programujesz swoje zmiany, poznając, wikłasz się w pojęcia, i ponownie, chcesz wysłać sms, bo siedzisz na podłodze, a ona jest pełna zasięgu,  żyjesz na ziemi niczyjej, postrzegasz uniwersum wartości estetycznych jako domenę chaosu, jesteś często głupia, ale i tak zastanawiasz się nad hieratyczną prostotą posągów buddy, a może venus z milo, nieważne, wszędzie i tak pełno patosu, pretensji, odpadów, chcesz hipopotamy żywcem ugotowane, bo to tytuł opowieści o wydarzeniach poprzedzających fatalne zdarzenie, flirtujesz, uwodzisz, prowokujesz, budzisz pożądanie, robisz to wszystko po to

by się wycofać

a i tak zawsze znajdzie się ktoś, to wpuści się w ciebie jak w żywicę, wpieprzy do twojego umysłu z afirmatywną głupotą, trochę jakby podawał ci dżem truskawkowy homemade na zeschłej kromce chleba, ale super, i jesteś szczęśliwa, nie, to jesteś czy nie

 

O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI

college3

 

pamiętam, jak poszłam kiedyś po południu do kościoła i siedziałam tam w ciszy przez 3 godziny.

pamiętam, jak wstawałam w nocy, szłam do kuchni i jadłam płatki z zimnym mlekiem. robiłam to prawie codziennie.

pamiętam, jak ciebie nie było.

pamiętam, jak w 1 klasie podstawówki kopnęłam kolegę w to miejsce, a on mi oddał w moje miejsce. oboje płakaliśmy, a potem zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi i siedzieliśmy przez 3 lata w jednej ławce. do dzisiaj nie wiem dlaczego go kopnęłam w to miejsce. ale przynajmniej wyjaśniliśmy sobie sprawy z miejsca.

pamiętam opowieści o dzieciach i kobietach w futrach, które szły do gazu. dziadka bliznach na plecach i to, że po ucieczce z obozu, ukrywał się u „dobrych ludzi”. i jego słowa, żebym zawsze była dumna z tego, kim jestem.

pamiętam, jak jeździłam do niego na wakacje i kochałam ten dom, w którym nic się nie zmieniło od 1945 roku. nawet zapach.

pamiętam, jak był zdyscyplinowany, a ja miałam swoje obowiązki. np. uzbieranie wszystkich porzeczek w ogrodzie.

pamiętam, że zajęło mi to 3 dni.

pamiętam, że kiedy miałam 13 lat, moja mama zabrała mnie do mcdonalda na lody i oznajmiła mi, że dziadek nie żyje.

pamiętam, jak płakałam na jego pogrzebie. i wiele dni po pogrzebie.

pamiętam, jak nie wolno mi było dotykać książek, jeśli miałam nakremowane ręce balsamem.

pamiętam kiedy miałam 9 lat i wróciłam z zajęć tańca wcześniej niż powinnam, w przedpokoju w czarnej podróżnej torbie leżał mój martwy pies, którego przed kilkoma minutami przejechał samochód. pamiętam, że upadłam na podłogę, głośno i długo krzyczałam nie.

pamiętam, jak bardzo go kochałam.

pamiętam, jak od następnego dnia już nic nigdy nie było takie same.

pamiętam, kiedy miałam kilka lat, w ogrodzie u babci zrywałam bez, a następnie zamykałam się w  szklarni, gdzie atmosfera wydawała mi się wprost magiczna.  było ciepło, mgliście i dookoła były jedynie gałęzie z pięknie pachnącymi i słodkimi pomidorami.

pamiętam, że znalazłam w domu książkę psychologiczną pt. jak wychowywać dzieci w wieku wczesnoszkolnym i nakrzyczałam na rodziców, że chyba sobie ze mnie kpią.

pamiętam, że tata nauczył mnie tabliczki mnożenia kiedy miałam 4 lata. przez kilka tygodni była to moja ulubiona zabawa odpowiadać na pytania ile to jest 9 razy 8 etc., bo wydawało mi się, że jest tych pytań tak dużo, a ja na nie wszystkie znam odpowiedzi.

pamiętam, jak tata przyniósł mi kiedyś wstęp do psychoanalizy freuda i dał 2 dni na przeczytanie. odmówiłam, bo szłam do komunii i musiałam uczyć się kazań z religii, których w rezultacie nigdy się nie nauczyłam i prawie mnie nie dopuszczono do komunii. nie nauczyłam, bo czytałam wstęp do psychoanalizy. ksiądz mi nie uwierzył, wpisał uwagę i wezwał rodziców do szkoły.

pamiętam, że pierwsze dzieło, które nic nie przedstawiało, powstało w 1910 roku. dało ono początek abstrakcji w sztuce. to był Kandinsky i jego Akwarela abstrakcyjna.

pamiętam, jak uprawiałam seks w ogromnej stodole.

pamiętam też, jak uprawiałam seks w holenderskim akademiku, był to mój pierwszy raz, a on następnego poranka wystawił głośniki za okno i puścił utwór what a wonderful world. miałam 18 lat, on 19.

pamiętam, że po tym utworze poszłam do wspólnej kuchni dla wszystkich studentów z tego piętra i  zrobiłam dla wszystkich jajecznicę. grzybki, które do niej dodałam, okazały się nie tymi grzybkami i należały do studentów prawa.

pamiętam, że wszyscy byliśmy tego dnia szczęśliwi.

pamiętam, jak próbowałam zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.

DO BIUSTU

Untitled

sytuacja wyglądała następująco.

po tej frenezji zwaną życiem rzeczywistym, nastąpił spokój, cięcie. znajduję się nagle w pustym, ogromnym basenie, dokładnie w jego samym środku. woda sięga mi do biustu, stoję nieruchomo, chłonę ciszę. jestem w złotym bikini. nagle dookoła mnie woda zaczyna przybierać jego kolor. mieni się, jest noc, wnętrze przypomina gmach opery, z ogromną ilością kolumn korynckich, okna płoną kwiatami szyb, a na ścianach wisi jakby Rothko w ilości sztuk około 100, jeden i ten sam obraz, copy paste, układane warstwami prostokąty, tym razem o kolorze wody i mojego bikini. płótna bez ram, na środku każdego widnieje napis: bym tylko chciała, by mnie ktoś w końcu… zachwycił.  mija kilka minut, podlatuje ćma i siada na mojej otwartej dłoni, jakby dłoń była światłem. jest pięknie, myślę, wszystko to wzbudza we mnie silne, deliryczne doznania estetyczne, gdzie proste zostało uszlachetnione, pozbawione realności, obdarzone subtelną i silną zarazem indywidualnością, albo jak powiedział Nietzsche, fakty przestały istnieć, tylko interpretacje. chcę tu zostać, podziwiać i czuć, że to wszystko jest produkcją mojego umysłu, że wszystko to moje.

i wtedy zastanawiam się, czy przekaz senny ma formę intelektualnej gry z samym sobą. nie sposób odgadnąć wszystkich możliwości.  a reszta pojawi się sama.

1230 Avenue, New York, czyli loft i love you

Prawda jest taka, że od dawna chciałam przekształcić stronę w miejsce bardziej spoko. Umówmy się, nie wszystkie moje teksty są spoko. Wczoraj dostałam np. maila na długość potrójnego scrollowania, że obraziłam Żydów.  Treść  innego pokazała mi natomiast, że istnieją jeszcze osoby, które nie wiedzą, co to konwencja. To wszystko bardzo ciekawe, pomyślałam najpierw,  ale zamiast się nad tym dalej zastanawiać, wolę sobie chyba czasem zatonąć w inspiracjach, rzeczach często bardziej miłych dla umysłu, niż słowa. Zdefiniowałam to zatem następująco:

JOURNALISTKA is a space to write (as the Hemingway once said „hard and clear”), create, be inspired, and document everything in between. + uprościłam wygląd.

No to zaczynamy. Poniżej moje ulubione wnętrza loftów: surowe, czyli beton & metal & drewno & sztuka.

ab26962af7b6ee13f1f10e60f842d0987e7259ea877048b8c0ab5f1a75a1e8490e75add54e97bbdb32f407b9da8ebe36

4b104129c54cf0a9367e05f92e628f1fd11e640b_m3da8a03f17b27d730dcc99a8f9c2dad2253a8b58045b4da55268a67cf4ae0a24a771445f7083e3296c00d73dda5b85aa187e8e66ad320b98bef40b0ae60d0c5a

Podoba Wam się? :)

1 2 3 4 25